poniedziałek, 18 kwietnia 2011
WTF WSZECHCZASÓW: Szatan opętał Kings of Leon
"It is sad to see when a Christian band sells their souls to the devil to become famous. The band Kings of Leon use to be a quite Christian rock band in Oklahoma, until they wrote their first “hit” called “Sex in Fire” which is a song about having sex in hell with a orgy of large milk sac’d devil whores." (Reszta tutaj)
Płakałam ze śmiechu całą długość filmiku i płaczę pisząc te słowa.
ps
sobota, 16 kwietnia 2011
Coachella: 1. dzień
WIN
BLACK KEYS- genialny zespół, sprawny, brzmiący absolutnie bez zarzutu, hipnotyzujący, dający z siebie wszystko. Mucha nie siada.
KINGS OF LEON - przyzwoite piosenki (parę wyśmienitych), i fenomenalne fryzury. Na koniec były fajerwerki. FAJERWERKI LUDZIE. Czego trzeba więcej?
COLD WAR KIDS - piosenki z debiutanckiej płyty dalej brzmią najlepiej, ale reszta nie odstaje. Jeden z najbardziej niedocenianych zespołów na świecie i jeden z najlepszych głosów.
TAME IMPALA - jedena z moich ulubionych kapel ostatnimi czasy, melodyjny psychodeliczny rock z elementami krautrocka, idealny balans retro z czymś zupełnie świeżym. Zespół specjalnie zaprojektowany na wiosenny festiwal na pustyni.
FAIL
THE DRUMS - na płycie super, na żywo się okazuje, że ani to ładne ani dobre. Wokal straszliwy.
YACHT - ten zespół reprezentuje wszystko czego w muzyce nienawidze. Kropka.
i kategoria specjalna:
WE ARE INTERPOL. YOUR ARGUMENT IS INVALID.
Szow technicznie nie najlepszy, wokal potworny, ale to jest Interpol, mogliby wyjść na scenę i żonglować przez godzinę i byłaby zadowolona.
A tutaj bardziej relacyjna relacja z mtv.com
wtorek, 5 kwietnia 2011
"Talihina Sky": Bóg i Szatan walczą o dusze Kings of Leon
niedziela, 18 stycznia 2009
Polskie zespoły alternatywne w kulturze masowej
Wszyscy narzekają, że rodzimi artyści nie mogą sie przebić za żelazną kurtynę, a okazuje się, że w Belgii kult Much ma się dobrze.

(zamysł artysty pozostaje dla mnie jednak niejasny. Możliwe, że artysta był fanem wczesnych demówek, a zawód spowodowany przez "Terroromans" znalazł ujście w takiej oto właśnie formie)
Raz na jakiś czas można zaobserwować fenomen z gatunku "performance art", zwłaszcza w tej mniej fajnej części miasta w sobotę wieczorem. Chociaż wymiar moralny tego rodzaju sztuki jest godny potępienia, cieszę się, że kult pionierskiego zespołu The Car Is On Fire jest wciąż żywy:

Mimo iż nasz najbardziej znany zespół z gatunku muzyki "piwnicznej", New York Crasnals, odwiedził piękne miasto Wrocław dopiero w czwartym roku swojego istnienia, wrocławianie nie czekali ze stawianiem panom monumentów. Oto jeden z wielu, mający symbolizować zmagania zespołu z materiałem na nową płytę:
Zespół Renton doczekał się ekranizacji swojej dotychczasowej działalności w postaci kultowego filmu Trainspotting. W filmie bohaterowie oparci na członkach zespołu oddają się tradycyjnym rozrywkom młodzieży i mówią z przekonywującym warszawskim akcentem, wszystko to w scenerii naszej pięknej stolycy:
Pozostając w krainie kinematografii, warto wymienić znany serial luźno bądź obciśle oparty na przygodach z trasy zespołu California Stories Uncovered:
Norweski artysta Edvard Munch już pod koniec XIX wieku antycypował hit jakim stanie się nowe wydawnictwo George Dorn Screams:
Na cześć przebrzmiałego zespołu Myslovitz założono ponoć nawet miasto, którego reprezentacji wizualnej nie będę tu prezentować ze względów estetycznych. Podsumowując te jakże, przyznacie, nieprzyzwoicie odkrywcze badania, warto też napomknąć że zespół Kumka Olik ma nawet swój amerykański tribute band, Kings of Leon.
Kumka Olik
Kings of Leon
Jestem pewna, że tymi badaniami nie wyczerpałam tematu, jak również że nasze jaśniejące młode talenty dalej będą doceniane na całym świecie w formie pomników, obrazów, nazw miast, a może i filmów pornograficznych. Są to piękne i jakże potrzebne wkłady w nasz rodzimy rock'n'roll, którego rozwoju i sławy przecież wszyscy pragniemy.
poniedziałek, 29 września 2008
Płyty Które Mi Sie Ostatnio Podobają Nawet Trochę
blog o Prawdziwym Dziennikarstwie, z długimi recenzjami zawierającymi słowa takie jak „intro”, „przester”, „hook”, „Sonic Youth” etc, gdzie na wzór Prawdziwych Dziennikarzy powinnam werbalnie robić w gacie na widok każdego artysty który wydał max. 10 płyt winylowych na obskurnym japońskim labelu
czy
miejsce gdzie będę mogła dawać wyraz mojej najczęściej ok. dziesięciominutowej fascynacji jakimś zespołem, ku uciesze ok. 4 czytelników, wliczając w to ludzi z którymi mieszkam, wrzucając raz na miesiąc, najczęściej po pijaku, parę klipów bez komentarza i lansiarskich fot z imprez.
W każdym razie, wybiegając naprzeciw oczekiwaniom bardziej zboczonych muzycznie czytelników i oglądaczy, rozpoczynam serię pod roboczym szyldem Które Płyty Mi Się Ostatnio Podobają Nawet Trochę.
Kings of Leon – Only By The Night
KOL nie potrafiliby chyba zrobić złej płyty gdyby chcieli. Only By The Night to czwarty długogrający wysiłek tego zespołu, co jest o tyle zdumiewające, że dodając wiek każdego członka KOL dostajemy w tej chwili 25, a liczba ta ciągle maleje. Najmocniejszym kawałkiem tutaj na pewno jest pierwszy singiel Sex on Fire, któremu towarzyszy zdecydowanie bardziej atrakcyjny klip niż singlom z ostatniej płyty, którymi można było co najwyżej straszyć małe dzieci. Obok Sex On Fire zdecydowanie kopią też Use Somebody i Manhattan, ale to „zamykacz” Cold Desert (wbrew pozorom nie piosenka o lodach) robi największe wrażenie. Ostatni wywiad dla NME głosi, że wokalista z nadmiaru alkoholu nie pamięta nagrywania wokalu, ze to udało mu się uzyskać efekt absolutnie porażający.
Sex On Fire
KOL na Myspace
Ladyhawke – Ladyhawke
Na tą płytę czekałam bardzo długo i chyba było warto. Mówie „chyba” bo większość tej płyty obnosi się nonszalancko z inspiracją latami 80tymi, co może być momentami przytłaczające. Jednak radością napawa fakt, że Ladyhawke to prawdziwa popstar alternatywy jeśli można się tak wyrazić. Płyta jest przyjemna, taneczna, i ciągle na tyle „alternatywna” żebyśmy mogli ją z czystym sumieniem lubić. Poza tym, Ladyhawke to produkt idealny – jest ładna, utalentowana, ma świetne klipy i fajniutki artwork.
Dusk Til Dawn
Ladyhawke na Myspace
The Streets – Everything Is Borrowed
Najpoważniejszy dotychczas i ponoć przedostatni album Mike’a Skinnera, który co prawda nie porusza już tak ważnych dla dzisiejszej młodzieży tematów jak nadużywanie narkotyków, demolowanie hoteli czy spanie z piosenkarkami znanych girlsbandów, ale ironicznie jest dużo łatwiejszy w odbiorze niż poprzednie wydawnictwa. Co ważne, Skinner się nie postarzał, tylko dojrzał. Mamy tutaj tematy dużo poważniejsze niż wcześniej, ale zaprezentowane w sposób zazwyczaj inteligentny, elokwentny i żartobliwy. Standardowo już muzycznie nie zawsze daje po mordzie, ale zawiera też zawiera stosy genialnych tekstów.
Everything Is Borrowed (uwaga! Zawiera aluzje do kryzysu ekonomicznego)
The Streets na Myspace