Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Gacek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Gacek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 maja 2013

Anna Gacek: not even once.

Jak powszechnie wiadomo, nie przepadam za Anią Gacek.

Też mam wadę wymowy, ale moja nie sprawia, tak jak w przypadku Ani, że brzmię słodko i czarująco, brzmię po prostu jak Doda która nie umie wymówić "R". Jako blogerki/dziennikarki która rzadko publikuje, a jeszcze rzadziej dostaje za to prawdziwe, fizyczne pieniądze, frustruje mnie fakt, że Ania ewidentnie ma dobrze płatną pracę. Frustruje mnie mnogość jej zdjęć z gwiazdami rocka, bo moim największym dokonaniem w tym zakresie jest zdjęcie z Kaseciarzem zrobione po pijaku na skłocie na Dietla (sorry Maciek, ale do Noela Gallaghera ci daleko). Ale przede wszystkim frustruje mnie fakt, że Ania ma ten sam żakiet z futra ekologicznego z Zary co ja, i teraz nie mogę go nosić.


www.annagacek.pl


A jakby się wam nie chciało klikać, co totalnie rozumiem, bo adres odstrasza, streszczę wam bloga Ani:

NOWY JORK

FLORENCE

NOWY JORK

KASABIAN

NOWY JORK

KIECE

NOWY JORK

DUŻO SŁÓW PO ANGIELSKU

NOWY JORK

KIECE

PIĘKNI LUDZIE

KIECE


*Tego posta dedykuje grupce dziewcząt, która w pewnym wrocławskim mieszkanku pieje właśnie rzewnymi łzami odkrywając fenomen Ani Gacek.

środa, 16 marca 2011

Anna Gacek overshare



Ahh Ania Gacek... Każdy przysłowiowy człowiek i jego pies mają o niej zdanie, i te zdania są zazwyczaj podobne. W tym artykule Ania mówi o sobie, co jest zawsze niebezpieczne w przypadku dziennikarza. Ale Ania jest swojego rodzaju minicelebrytką, fenomenem samym w sobie, więc można by jej to w teorii wybaczyć. Niestety, jakość tego co mówi jest w najlepszym przypadku prześmieszna, w najgorszym godna potępienia. Na temat samego zdjęcia możnaby rozmawiać godzinami, ale wybrałam bezpieczniejszą drogę zepchania go do podświadomości, gdzie będzie sobie wygodnie mieszkało i nie przeszkadzało mi przez resztę życia.


Nie znam już zbyt wielu "zwykłych" ludzi. Show-biznes jest jednak hermetyczny. To towarzystwo wzajemnej adoracji i wzajemnie napędzający się mechanizm, którego opakowaną w złocisty papierek próżnię wręcz uwielbiam. Rock'n'roll to najpiękniejsze słowo na świecie.

Muzyka jest niezwykle seksowna. Courtney Love mówi, że gdy widzi faceta na scenie, to ma ochotę go przelecieć. Podpisuję się pod tym.

Moda wydaje mi się niesamowicie sexy, bo służy podrywaniu chłopaków. Jeśli chcę się naprawdę podobać, jestem w stanie przemierzyć pół kontynentu po odpowiednią sukienkę.



Reszta jest tu, ale zastanów się, czy chesz


Wartość komediowa tego artykułu jest niewątpliwie ogromna. Ale zapauzuje ją na chwilę.
Czy nie jest to potwornie SMUTNE, że w ten sposób wypowiada się bodaj najbardziej znana kobieta-dziennikarka muzyczna? Ania umyślnie buduje mit kobiety w branży muzycznej jako stworzenia płytkiego, nastawionego na obraz, nie dźwięk, stworzenia, które odbiera muzyków tylko i wyłącznie w sposób seksualny. Na pewno jest w tym TROCHĘ prawdy, ale czy należąc do mniejszości, która musi poniekąd kreować swoją tożsamość i walczyć o prawo do bycia traktowanym poważnie, nie można by ostrożniej dobierać słów?